Po długiej przerwie zimowej, która dosłownie zamroziła nasze ciała i zasypała śniegiem naszą ambicje, wyczekiwaliśmy pierwszych wyścigów w sezonie.
W zasadzie starty o tyle ważne, że ukazujące kto jak przepracował zimę.
Pierwszym z nich okazał się więc wyścig w pod-bydgoskim Ostromecku.
Trasa około godziny 10-11 była dość fajna. W jej skład wchodziło troszkę zakrętów. Dwa lekko techniczne zjazdy i dwa lekkie podjazdy. Suma summarum 3200m w dość komfortowych jak na XC warunkach. Po godzinie 11 ,kiedy to zaczęło padać, większość ścieżek zrobiła się dość błotnista i warunki zmieniły trasę w raczej mało przyjemną.
Start Młodzików poszedł dość sprawnie. Jako zawodnicy elity zdążyliśmy dojechać akurat w chwili startu młodszych kategorii. Dość duża stawka zawodników a wśród nich tylko jeden z naszej młodej trzódki.
Szymon pojechał na miarę jego aktualnych możliwości, 6 miejsce w zasadzie może napawać optymizmem. Potrzeba jednak jeszcze trochę wytężonej pracy aby plasował się wyżej.
Start Elity i Juniorów był połączony.
Udało mi się zając w miarę dobrą pozycję. Ruszyliśmy z kopyta. Na początku tempo nadawał starszy z braci Swatów. Na drugiej rundzie udało mi się jednak zaatakować i zacząć powoli dyktować swoje tempo. Jednakże zrobiłem dość duży błąd wynikający z doświadczeń maratonowych. Zamiast utrzymać wysokie tempo zacząłem oszczędzać siły. Tym sposobem na 5 okrążeniu doszli mnie i Alberta Fokta, Przemek Ebertowski i Sebastian Swat. W tym też momencie z rywalizacji odpadł Sylwek łapiąc laczka na podjeździe.
Postanowiłem wyczekać ataki Przemka i zaatakować na ostatnim okrążeniu. Miałem pięknie ułożony plan wyścigu w głowie. Jednakże trasa, poprzez padający ciągle deszcz, zaczęła powoli przypominać wyścigi przełajowe. Na ostatnim z technicznych zjazdów popełniłem błąd wylatując na jednym z korzeni. Pocałowałem stojące tam drzewko i już nie było mowy o próbie ataku. Ba! Czołówka właśnie uciekła. Strasznie zdenerwowany puściłem się jeszcze w szaleńczą pogoń jednakże nic ona nie dała i na metę wjechałem na 3 miejscu.
Cieszy postawa naszego nowego zawodnika Pawła Fariona, który sukcesywnie przesuwał się na wyższe pozycje aby w końcu uplasować się tuż za mną na 4 miejscu z ponad 5 minutami straty. Trochę mniej cieszy postawa Łukasza, choć on nigdy specjalistą od XC nie był.
Bardziej kontrolowany przebieg rywalizacji miał miejsce u juniorów.
Tutaj Oskar rywalizował przez cały wyścig o pierwsze miejsce. Jednakże troszkę zabrakło do wywalczenia najwyższego miejsca podium i niestety Oskar musiał się tym razem zadowolić drugim miejscem.
Mastersi wyruszyli na trasę w zasadzie w najgorszym z możliwych momentów. Ścieżki były już rozjeżdżone, a deszcz wcale nie miał zamiaru przestał padać.
Franek Sawicki mimo pogody stanął na wysokości zadania i z każdym okrążeniem napędzał się aby w rezultacie na ostatnim okrążeniu „wskoczyć” zasłużenie na drugie miejsce.
Trochę szkoda że na tak fajnej imprezie formy nie sprawdzili nasi pozostali zawodnicy.
Michał Putz
Ilość zdjęć: 10 Ostatnie zdjęcie dodane dnia 24/03/2010 10:29 przez Cup